Przypadek Szymona...
Rano wstałem zjadłem, śniadanie, umyłem się i tak się zastanawiałem podczas mycia zębów skąd się biorą dzieci pomyślałem ,że zapytam mamę więc poszedłem do niej i spytałem się o to skąd się biorą dzieci a mama mi powiedziała ,że mam się spytać taty bo ona nie zna odpowiedzi na to pytanie. Więc poszedłem do taty i zapytałem się go. Tatusiu skąd się biorą dzieci jak ja powstałem? Synku idź do mamy nie znam odpowiedzi na to pytanie. Tato! ale ja przecież byłem u mamy i powiedziała mi ,że mam iść do ciebie spytać się o to. Tata pomyślał co za a z resztą. Więc słuchaj Szymonku wiesz co to jest bocian? Tak tato wiem. Więc słuchaj bociany przynoszą dzieci. Ale tato w takim razie ty nie jesteś moim tatą tylko Pan bocian. NIE AAAAAA!!! pomocy!!! Tato czekaj nie uciekaj ode mnie nie wiem jeszcze skąd się biorą dzieci pomóż mi to zrozumieć. Idź dzieciaku ode mnie pomocy!!! Sprawa jest dość skąp likowana bo trudno jest wytłumaczyć małemu dziecku skąd on powstał